Zwolnili Product Ownera, bo mają subskrypcję Kiro. Kronika absurdów z konsultingu
Mamy za sobą ponad 20 lat łącznego doświadczenia w konsultingu i setki projektów w dziesiątkach branż. Widzieliśmy procesy, które nie powinny istnieć. Architektury trzymające się na jednym Excelu i dobrej woli pani Krysi z księgowości. "Integracje" polegające na tym, że ktoś ręcznie przepisuje dane między dwoma ekranami. Mieliśmy nadzieję, że AI to wreszcie naprawi. Spoiler: nie naprawiło. Za to dało zarządom nowy, fascynujący zestaw narzędzi do podejmowania złych decyzji. Product Ownerzy zwalniani, bo "model zbierze wymagania". Doświadczeni inżynierowie zastępowani najtańszą dostępną siłą roboczą plus subskrypcją, bo "AI nadrobi różnicę". Projekty startujące bez ani jednego user story, bo "agent sam się domyśli". AI okazało się idealnym wzmacniaczem wszystkiego, co już było zepsute — i jednocześnie idealną wymówką do robienia rzeczy, które wcześniej nie miałyby szans przejść przez jedno spotkanie z trzeźwo myślącym człowiekiem. W tej prezentacji przeprowadzimy was przez nasz prywatny ranking absurdów: od klasyków ery przed-AI, przez momenty "zaraz, oni naprawdę to wdrożyli?", aż po nową generację korporacyjnych decyzji, w której LLM grzecznie halucynuje raport zarządczy, a Product Owner szuka pracy. Bez nazwisk, bez logo, z pełnym szacunkiem do bohaterów tych historii — i z pełną świadomością, że za rok będziemy mieli kolejny sezon.