Odwracam się, a starego sposobu pracy już nie ma. Dlaczego łączenie kropek to supermoc w świecie AI
Spoiler na start: Nie będzie o agentach, które pracują, jak ja śpię, a ja tylko klikam i zarządzam, jak już wstanę. Nie będzie o magicznym zestawie promptów, instrukcji i skilli, które sprawiają, że mogę wyszeptać pół zdania niewyraźnie, a LLM i tak zrobi zadanie perfekcyjnie. Nie będzie o tym, jak moja produktywność wzrosła stukrotnie, bo ja generuję 30k linii kodu tygodniowo. Będzie o tym, jak weszłam do świata AI na ochotnika, bo spodobało mi się eksperymentowanie, ulepszanie, testowanie nowych narzędzi. Jednak po ponad roku zdałam sobie sprawę, że "starego" sposobu pracy już nie ma i zaczęłam się zastanawiać, czy to dobrze, czy źle? Czy praca głęboka jeszcze ma znaczenie? Czy da się odnaleźć jakiś system w tak dynamicznie rozwijających się technologiach? Czy pisanie kodu się skończyło, a naszą przyszłością są agenty? Spróbuję odpowiedzieć, czy w tym szaleństwie jest metoda i czy da się, mimo wszystko, zbudować filozofię pracy i system działania. A w sumie bardziej to opowiem, jak ja staram się nie zwariować, jako programistka z prawie 10-letnim stażem, która nadal codziennie uczy się nowych rzeczy. W świecie AI zaczęłam szukać punktu oparcia w patrzeniu szeroko i łączeniu kropek – między technologią, architekturą, trendami, UX-em a realnym sensem biznesowym. Dla mnie to podejście generalistyczne, a nie tylko wąska specjalizacja, stało się sposobem na oswojenie kognitywnego chaosu i przebodźcowania. Nie mam gotowych odpowiedzi, ale to właśnie w tym szerokim spojrzeniu próbuję odnaleźć swój własny balans. Zapraszam na szczerą opowieść o nowoczesnym rzemieślnictwie, braniu odpowiedzialności za produkt i o tym, jak w tym całym technologicznym pędzie zbudować swój system pracy. Taki, który podziała pewnie do momentu pojawienia się kolejnego nowego narzędzia. A wtedy zaczniemy budować na nowo. I tak w kółko.